Skip to main content
Zielona sukienka z asymetrycznym dekoltem, odzież ręcznie robiona

Zielona Sukienka i Jej Walka z Grawitacją

W lutym miałam okazję wybrać się na wesele, postanowiłam więc uszyć sobie sukienkę. Sukienka miała mieć prosty fason, a główną jej ozdobą miał być asymetryczny dekolt. Bułka z masłem, prawda?

Przyznaję, że sukienka sprawiła mi więcej problemów niż bym sobie tego życzyła, ale zawsze to jakieś nowe doświadczenie.

Największym problemem okazał się opadający tył sukienki. Chociaż na etapie konstrukcji zawęziłam już sporo pasek dekoltu, to wciąż było to za mało. Poprawka wymagała wycięcia nowego elementu, bo wprowadzenie cięć na starym nie wyglądałoby dobrze.
Zmiana kształtu odszycia dekoltu

Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione tylko na potrzeby własne. Po czasie stwierdziłam, że takie rzeczy też warto wrzucać na bloga.

Po tej zmianie sukienka wyglądała już dobrze, ale przecież może być jeszcze lepiej. Na koniec postanowiłam wytoczyć “ciężkie działa” i dodałam fiszbinę. Fiszbina, pomimo że cienka, pięknie uporała się z problemem. Miało to być rozwiązaniem na jeden wieczór, więc przyszyłam ją bezpośrednio do sukienki (żółta nitka to tylko fastryga).
Oczywiście wprowadziłam jeszcze kilka innych modyfikacji – zwęziłam sukienkę w talii, przesunęłam zakładki na tyle, ale to już tylko drobiazgi. Jako ciekawostkę pokażę Wam jeszcze mój sposób na redukcję ilości warstw. Na ramieniu miały nachodzić na siebie aż 3 łączenia, co oznacza sporą ilość warstw – i tak już grubego – materiału. O ile na wierzchu szwy te powinny przechodzić jeden w drugi, to na obłożeniu mogłam spokojnie szew łączący przesunąć. Oczywiście mówię o modyfikacji wykroju, nie przesunięciu elementu podczas szycia 🙂 A w ostatecznej wersji sukienka prezentuje się tak:
Asymetryczna, zielona sukienka na wesele, sukienka na jedno ramięA jak Wy podchodzicie do szycia? Wprowadzacie zmiany na bieżąco czy szyjecie do końca i liczycie, że będzie pasować? 🙂

Ps. Dajcie znać jak Wam się podoba charakter tego posta – chcecie oglądać i czytać więcej anegdotek z procesu tworzenia?

25 myśli na temat “Zielona Sukienka i Jej Walka z Grawitacją

  1. Niestety nie mam jeszcze takiego wyczucia i doświadczenia żeby wprowadzać zmiany w wykroju. Zwykle wygląda to tak, że szyję i w duchu się modle, żeby nie zmarnować materiału. A skoro mowa o materiale. Z jakiej tkaniny jest sukienka? Bardzo ładnie się układa.
    Pozdrawiam serdecznie
    polka-dots.pl

    1. O ile dobrze pamiętam jest to dzianina “Morgan”. Z plusów – naprawdę jest odporna na gniecenie. Wyciągnęłam z prania i bez prasowania można by było zakładać. No i podobno bardziej odporna na mechacenie niż punto. Z minusów – jest dosyć gruba, co przy kilku warstwach robi się problematyczne. Poza tym, o dziwo, moja maszyna buntowała się przy jej szyciu odrobinę (trochę przepuszczała ściegi, a naprawdę rzadko jej się to zdarza).

  2. Warto było powalczyć, bo efekt kocowy jest świetny! 🙂 Na pomysł z fiszbiną nigdy bym nie wpadła. Fajnie, że pokazałaś też sposób na redukcję warstw tkaniny. Zdecydowanie z chęcią czytałabym opisy z procesu tworzenia! 🙂

  3. Baaardzo oryginalna sukienka, w przepięknym kolorze. Jakbym miała takie boje z dekoltem to zapewne bym się poddała. A Twój upór zdecydowanie się opłacił. Fiszbina… w życiu bym nie wpadła 🙂

    1. Jeszcze ze 2-3 lata temu zapewne też rzuciłabym ją w kąt, ale coraz łatwiej jest mi walczyć z takimi przypadłościami 🙂 Najtrudniejsze w tym wszystkim jest upinanie ciucha na sobie, bo na facetów w tym zakresie nie ma co liczyć 😀

      1. Wiem, o czym mówisz… mężczyźni, mimo szczerych chęci, nie nadają się do tej roboty. A na serio, jak Ty to sobie sama na plecach poupinałaś? 😀

        1. Haha jestem gibka, co tam przeróbki krawieckie – taka gimnastyka to dopiero WYZWANIE! 😀
          A tak serio to dużo dają właśnie takie zdjęcia podglądowe – wtedy nie muszę idealnie upiąć, tylko byleby wiedzieć ile mniej więcej trzeba zebrać. Resztę już sobie dorabiam na wykroju 😉

  4. Ja bardzo lubię czytać takiego wpisu, więc dla mnie ta forma jest super. Dekolt bardzo nietypowy, z pewnością nie przeszłaś niezauważona 😉 a pomysł z fiszbiną? Nigdy bym na to nie wpadła 😉

    1. W końcu nietypowe problemy wymagają nietypowych rozwiązań 😀 No i tym bardziej utwierdzasz mnie w postanowieniu, żeby robić więcej zdjęć “na zapleczu”, dzięki! 🙂

  5. Uważam, że warto podać problem i jego rozwiązanie – gdyż w ten sposób dużo wnosimy w swoje szycie. Nowa wiedza i lepsze lub inne rozwiązanie. Świetny pomysł na prostą sukienkę, no i mucha ładnie się komponuje w całości jako para. Urocza z was para 🙂

    1. Szkoda tylko, że tak ciężko go ujarzmić 🙂
      Szycie miarowe jest ciężkie, chociaż dużo zależy też od figury. Na pewno potrzeba do tego czasu i cierpliwości. Drogą na skróty można poradzić się jakiegoś fachowca, żeby pomógł nam “rozpracować” naszą figurę. Niestety krawców, którzy naprawdę dobrze radzą sobie w miarówce damskiej jest niewiele :/

  6. Świetna sukienka, dobrze dopasowana. Śmieszą mnie czasem … takie opinie, uszyj mi coś, a ja mówię ale to będziesz musiała przyjechać na dwie przymiarki. To zaraz jest zdziwienie… naprawdę???

  7. Świetna sukienka. I ja bardzo, bardzo chcę więcej takich postów z kulisami szycia, z rzeczami, które poprawiasz, gdzie modyfikujesz. Dobrze się dowiadywać od innych 🙂

  8. Świetna sukienka 😉 Bardzo mi się podoba pomysł z anegdotkami z procesu tworzenia, bo często mi się zdarza podglądać u innych jak się coś tworzy. Ja jeszcze mam problem z przerabianiem wykroju na swoje wymiary i zwykle liczę na to że jak wybiorę ten rozmiar co zwykle to będzie pasować 😉 Pozdrawiam

    1. Cieszę się, że formuła posta się spodobała. Następnym razem spróbuję już zaplanować jakieś sensowne zdjęcia, bo te to czysty przypadek – ciężko nanosić poprawki na sobie, a tym bardziej na plecach 😀

Dodaj komentarz