Skip to main content

Tomasz Ossoliński. Before the Show – recenzja

Wspomniałam wczoraj na facebookowym profilu, że byłam w kinie na dokumencie o Tomaszu Ossolińskim. Nie lubię specjalnie pisać takich recenzji, ale tym razem zrobię wyjątek…

Kto jeszcze nie widział, to proponuję obejrzeć najpierw trailer 😉

Dokument wyświetlany jest w sieci Multikino, więc żeby go zobaczyć musiałam się wybrać do sąsiedniego, większego miasta. Mój partner miał niezły ubaw kupując bilet, bo okazało się, że nigdzie nie ma informacji o tym, że go grają i nawet kasjer nie wiedział, że coś takiego jest. Na sali kinowej byłam sama, ot taki prywatny pokaz filmowy 😉

Dokument, w założeniu, miał ukazywać pracę nad pokazem z okazji 20-lecia twórczości projektanta. Przyznam szczerze, że po obejrzeniu trailera ochota na niego mi przeszła, ale mimo wszystko poszłam. Cóż… trailer nie kłamał 🙂 Dokument moim zdaniem jest kiepski, a więcej wartościowych informacji wyniosłam chociażby z 9 minutowego filmiku o Chie Mihara, niż z godzinnego dokumentu o Panu Tomaszu.

Nie zrozumcie mnie źle, bardzo cenię wiedzę i kunszt projektanta, jednak cały dokument chyba nie za bardzo miał sens. Owszem, było kilka ciekawych ujęć. Przelotne spojrzenie na pracownię, zakład krawiecki czy stare, niszczejące zakłady Bytom. Sam pokaz końcowy bardzo przypadł mi do gustu, chociaż nie wszystkie prezentowane prace były w moim stylu. Przez cały film jednak zastanawiałam się, kim z założenia miała być grupa docelowa tego dokumentu?

Widzowie “Project Runway”? Dla mnie nie było tam nic, co mogłoby przyciągnąć przeciętnego, niezwiązanego z branżą widza do kin. Dla krawców? Zbyt mało ujęć na pracę, detale, zbyt mało jakiejkolwiek wiedzy. Projektanci znowu woleliby raczej obejrzeć cały proces twórczy i organizacyjny od A do Z, a dokument zaczyna się na 3 tygodnie przed pokazem. Wciąż jest jeszcze wtedy wiele do zrobienia, jednak daleko temu do poznania pełnego obrazu.

Ogólnie cały dokument zapełniony był wyrywkowymi obrazami z pracy oraz wspomnieniami projektanta. Jedyną sensowną odpowiedzią więc na pytanie o grupę docelową jest: Pan Tomasz, jego rodzina i znajomi… tylko że przy takim założeniu, po co puszczać ten obraz w kinach?

2 myśli na temat “Tomasz Ossoliński. Before the Show – recenzja

  1. Film jest raczej gratką dla jego miłośników, pokazanie dokładnej pracy raczej nie spodobaloby się większości widzów i dlatego zrobiono tylko fragmenty o tym:)

Dodaj komentarz