Skip to main content
kurs-konstrukcji

I po kursie…

Dwa tygodnie zleciały błyskawicznie, chociaż pod koniec już było mi tęskno do domu. Zdecydowanie jednak wyjazd zaliczam do udanych 🙂 Obiecałam drobną relację z kursu, więc zacznę od miejscowości i ośrodka, w którym się zatrzymaliśmy.

Sokołowsko to niewielka miejscowość, a raczej wioska licząca ok 630 mieszkańców. Trzeba przyznać, że jest to miejsce bardzo urokliwe, otoczone lasami i górskimi krajobrazami – taka oaza spokoju z “grającymi” świerszczami w tle 🙂

Kurs odbywał się w Domu św. Elżbiety. Ośrodek jest naprawdę ładny, kierownik bardzo sympatyczny i pomocny, a serwowane tam jedzonko było bardzo smaczne. Zostałam zakwaterowana w 2 osobowym pokoju z łazienką i balkonem. W ośrodku, do naszej dyspozycji, znajdowały się rowery oraz kijki do nordic walking. Można było pograć również w badmintona lub siatkówkę (z czego intensywnie korzystałam w pierwszym tygodniu). Chociaż tak naprawdę czasu na rekreację nie było tak dużo, bo zajęcia czasami trwały do 19, ale na to akurat nie narzekam.

No to teraz najważniejsza część czyli kurs. W pierwszym tygodniu przyjechały 4 osoby, czyli osoby, które brały udział zarówno w kursie konstrukcji jak i szycia. W sumie to miałyśmy pomieszane trochę szycia, trochę konstrukcji w tym tygodniu, bo szyłyśmy na podstawie własnych form. Do dyspozycji miałyśmy maszyny domowe nad czym trochę ubolewam, bo podobno zawsze były przemysłówki, a ja bardzo chciałam takie maszyny potestować.

Obie prowadzące były mega sympatycznymi i emanującymi pozytywną energią kobietami, których chyba nie da wyprowadzić się z równowagi 😀 W trakcie kursu szycia zdążyłyśmy uszyć sobie spódnice i sukienki oraz przetestować formy na spodnie. Niestety nasze tempo nie powalało i mam niedosyt, ale dla niektórych cała przekazana wiedza była czymś nowym, więc mają one inny punkt widzenia.

Na pewno byłyśmy w o wiele lepszej sytuacji niż grupa następna, bo miałyśmy okazję sprawdzić nasze formy. Prowadząca Ania pokazała nam jak je korygować względem figury, jak nanosić poprawki na formę oraz na odzież itd. Myślę, że w przypadku trudniejszych sylwetek (a zdarzyła się taka, że trzeba było kroić sukienkę z różnych form na obie połowy ciała) ma to ogromne znaczenie.

W drugim tygodniu dojechało do nas kolejnych 5 osób i ten tydzień upłynął głównie na rysowaniu siatek konstrukcyjnych i modelowaniu form. Nasza sala wykładowa wyglądała jak prawdziwe pole bitwy 😉

Myślę, że w kwestii organizacji dałoby się więcej zrobić, bo troszkę panował chaos, ale mimo wszystko naprawdę było warto pojechać. Kurs ten otworzył mi oczy na ogrom wiedzy jaki jeszcze pozostaje do zdobycia. Z jednej więc strony czuję się mądrzejsza, a z drugiej poziom odczuwalnej wiedzy drastycznie spadł – ot taki paradoks.

Miło było poznać i spędzić te 2 tygodnie w gronie osób o podobnej pasji. Nie pozostaje mi teraz nic innego jak ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć aby zdobyta wiedza nie “poszła w las” 🙂

4 myśli na temat “I po kursie…

    1. W sumie to nawet nie jestem w stanie powiedzieć ile godzin było, ale biorąc pod uwagę, że w tej cenie masz jeszcze noclegi i wyżywienie (3 posiłki dziennie) to moim zdaniem cena jest bardzo przystępna 🙂

Dodaj komentarz